Dół przedślubny... czy coś takiego wogóle jest? Pewnie tylko u takich specyficznych narzeczonych jak ja. Właśnie dziś taki do mnie przylazł. A zaczęło się oczywiście od szukania zespołu. Chciałam jakiś zespół 4 osobowy z własnym sprzętem, który będzie grał na żywo, albo albo tak, że będzie wyglądało jak na żywo. Z ładnym wokalem i żeby piosenki skoczne, muzyką same porywały do tańca. Po wielu wielu wielu poszukiwaniach znaleźliśmy 3 zespoły nawet nawet. Dwa dwuosobowe, jeden trzyosobowy. Jednak to nie jest to co sobie wymarzyłam... :( Potem byłam na youtubie i od filmiku do filmiku dotarłam na jakąś piosenkę z wesela. Ehh jaka piękna tam była sala, jaki zespół super, a jak się ludzie bawili.... i jakoś tak zaczęłam rozyślać, że sala miała być inna, że nie będzie konfetti pod kościołem, które tak mi się podobało, że zespół też inny niż chciałam,że ludzie będą się źle bawić, że będzie mało miejsca do tańczenia, że nie zdąrzymy ze wszystkim, że ludzie będą nie zadowoleni, że teściowie będą nażekać, że wszystko się nie uda.... ehhhh
Jaka ze mnie maruda, aż mi wstyd..., ale jakoś mi chyba ciut lepiej jak to napisałam...
Aukć ale mnie kark boli, cała jestem jakaś spięta. Szykuje się do spania, poczytam do poduchy "kobiety, które martwią się za bardzo" - coś dla mnie.
Od jutra ide na diete!